Wyjazd klas maturalnych

Wyjazd klas maturalnych
Wyjazd klas maturalnych

W dniach 13 – 14 listopada klasy maturalne udały się na zwyczajową pielgrzymkę do Częstochowy, w wiadomej intencji, choć my wszyscy wiemy, że głównym powodem była autentyczna potrzeba duchowa, wykluczająca jakąkolwiek interesowność. Wyjazd miał jeszcze jeden cel – 14 listopada, w samo południe, jak się miało okazać paradoksalnie niezwykle słoneczne, mieliśmy się skonfrontować z najbardziej nieludzkim obliczem naszego gatunku: obozem koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau. Z wiadomych więc względów nasza podróż nie mogła być dygresyjna, poznawczo zachłanna, wszystko w niej od samego początku do końca podporządkowane było tylko tym dwóm powyższym celom, i tak przecież wymykającym się jakimkolwiek próbom „rozumowego ogarnięcia”. Naszą pielgrzymkę śmiało więc można byłoby nazwać – korzystając z tytułu do bólu melancholijnej powieściu francuskiego pisarza Louisa-Ferdinanda Céline’a – „podróżą do kresu nocy”, do miejsc, w których każdy człowiek, bez względu na konsekwencje, powinien się choćby raz w życiu znaleźć.

Dobrze, że po krzepiącej duchowo wizycie w maryjnym sanktuarium, a jeszcze przed „zderzeniem się ze ścianą” czerwono- ceglastego Oświęcimia dane nam się było wyspać w dwugwiazdkowym częstochowskim Ibisie. Młodzież mogła trochę odetchnąć, zdjąć ze swoich twarzy tragiczne maski ze starogreckiego teatru… Może nawet wzorcowa dotąd dyscyplina uległa gdzieniegdzie pewnemu rozszczelnieniu, zrzucić to jednak trzeba było na karb oczywistych praw natury, najzupełniej normalnie rozwijającego się ośrodkowego układu nerwowego naszych podopiecznych.
Oświęcim i Brzezinkę zobaczyliśmy w oślepiającym blasku jesiennego słońca. Piekło jak na dłoni. Dziwił kontrast między wielkimi kamienicami z czerwonej cegły i obrzeżającymi je smukłymi topolami, przypominającymi toskańskie cyprysy, żywcem wyciągnięte z jakiegoś mitologicznego Elizjum. Rajskie tropy tylko na tym się wszakże kończyły. Przeważał apokaliptyczny absurd, najlepiej chyba – o dziwo – wyrażony w słowach Hauptsturmfuhrera Heinza Thilo, lekarza SS: „Anus Mundi”… Nic dodać, nic ująć.
/Tomasz Pytko/

Galeria zdjęć

Aplikacja
mobilna!

Bądź na bieżąco i pod ręką z aktualnościami w naszej szkole.

Skorzystaj z Chrome by zainstalować aplikację.

Przejdź do Facebooka
Zainstaluj na telefonie już teraz!

Nasze social media

Ostatnie ruchy naszego liceum w sieci